Małżon
Czyli ja. Fotki na blogu będą później (i nie mojego autorstwa, lecz Mariusza).
Wszystko poszło fantastycznie. Nie było wpadek, lipy i wtop.
Wielkie dzięki dla naszych rodziców za pomoc i organizację, a dla mojej małżonki za to, że wytrzymuje ciągle ze mną
Miłego!
Odezwę się, jak wrócimy z honejmuna.
Add comment wrzesień 15, 2009
Zdjęcia przechwycone w trakcie lotu do szuflady
Strasznie fajny tytuł posta mi wpadł do głowy. Tak mi się przynajmniej wydaje.
A sprawa polega na tym, że jakiś czas temu ruszylśmy się na plenerowy koncert na starówkę. Koncert sam w sobie nie był specjalnie fotogeniczny, ale potem przynajmniej zobaczyłem parę obrazków.
Najpierw była grupa piromanów:
Potem całkiem sporo ludzi, a niektórzy nawet mieli rowery. Wszystko to budująco wypada w świetle tego, że była godzina ok. 23.
Nasz spacer trwał jeszcze chwilę, połaziliśmy sobie po Krakowskim Przedmieściu i innych starówkowych okolicach. Na zakończenie wieczoru, tuż koło Placu Zamkowego, zobaczyliśmy jeden refleksyjny obrazek:
i tyle. Kolejny wieczór minął.
3 comments sierpień 1, 2009
Pola i… pola?
Żeśmyy pojechali do rodziny. Rodzina mieszka pod Olsztynem, właściwie to w prawie szczerym polu. Były gadki, rozmowy, śmiechy a potem też i zdjęcia. Czyli się zrobiło landszaftowo.
A potem się zrobił upał i włączyła się dziwna lampa
4 comments lipiec 5, 2009
Koszowe popołudnie w słońcu i Raszynie
Korzystając z niezwykle udanej pogody żeśmy się wybili na asfaltowe boisko. Dziewczęta zaległy sobie na kocyku obok, a my z Marcinem zajeliśmy miejsca na placu gry. Kiedys jak byłem młody i czarny to skakałem wysoko i grałem w to nawet dobrze, ale teraz niestety zostało mi tylko robienie zdjęć innym wymiataczom
Na przykład takie coś:
albo:
a więcej na flikrze (http://www.flickr.com/photos/tomekl/)
2 comments czerwiec 11, 2009
Gratulacje
Obronowy szał nabrał rozpędu i dopadł również Asię. Brawo i gratulacje. Bęc!
2 comments czerwiec 11, 2009
Siemex
No i chwilę mnie nie było. Teraz tryumfalnie wracam, bo się wreszcie poluzował trochę czas.
Wczoraj w skrzynce na listy znalazłem kopertę zaadresowaną do magistra inżyniera Tomasza L. Domyślacie się zapewne o co chodzi… Tak więc już w tym tygodniu będę mógł odebrać swój piękny bardzo dobry dyplom, który udało się obronić pod koniec marca. Właśnie przez uczelnianą zawieruchę (i pracową też) panowała tu taka cisza.
Odnośnie okołoślubnego zamieszania, niniejszym potwierdzam plotki, że zespół, który zagra na moim weselu zwie się Uśmiech Mazowsza. Tak właśnie
To tyle jeśli chodzi o ogólne komunikaty.
A, jeszcze korzystając z okazji, sto lat dla Piotrka – kalendarz przypomina o jego hmhmh 30 urodzinach
Bęc i najlepszego.
A, jeszcze fota, żeby nie było, że nic nie wrzucam:
Tak się bawiła Jerozolima na wieść o tym, że się obroniłem na magistra
5 comments maj 19, 2009
Przepraszam
przepraszam, tak bardzo Was przepraszam…
Heh, się zapuścił blog, ale nic na to nie poradzę. Głównie to dlatego, że ciągle się coś dzieje. Teraz, na ten przykład, czekam na termin obrony mgr. Czekanie oznacza +- duzo zakuwania różnych zagadnień, na temat których raczej posiadam nieco mgliste pojecie. O ile w ogóle jakiekolwiek…
Póki co w związku z tym będzie wiało ch*jem*. Będzie nudno. Wpisów też nie będzie
Więcej niusów jak się ogarnę i zapanuję nad sytuacją. Tyle. Miłego.
——————-
* cytat z klasyka, a jakże
4 comments marzec 5, 2009
Hello… I must be going
Czyli wpadam tylko na chwilę…
Wiadomość dnia jest taka, że wczoraj otrzymalem ostatnią ocenę z ostatniego kolokwium na uczelni. Od końca studiów dzieli mnie tylko napisanie pracy dyplomowej.
Taki stan chyba nazywany jest absolutorium. Albo upojeniem alkoholowym
Znikam, bo wir papierów dyplomowych wciąga. Milego.
Add comment styczeń 31, 2009
Bolesna Prawda
Oto ona. Gramy w piłkę. W prawdziwej lidze. Z prawdziwymi przeciwnikami. Skończyła się runda jesienna, zaczynamy rundę rewanżową. Chyba skończył się czas pobierania surowych lekcji i płacenia frycowego w postaci porażek w stylu 0:9. Koniec czasu debiutantów. I wobec wątpliwej kwestii podejścia sponsora do drużyny, zmieniamy nazwę.
Bolesna Prawda.
Od tej pory nasi przeciwnicy będą co tydzień ją poznawać.
PS. A mogliśmy się nazywać AS Roma(n)
9 comments grudzień 13, 2008
Poziom 0
To samo co poprzednio, ino poziom wyżej. Nastrój jakby inny. Bardziej turystycznie… Czyli Izraela ciąg dalszy
Add comment grudzień 12, 2008

















