Dieta – przypomnienie
Styczeń 27, 2008
Heh, żeby nie było, że wymiękłem. Ciągle jestem na tej super diecie. Właśnie się kończy dzień dwunasty, czyli zostały dwa dni do drugiej fazy i jedzenia marchewek. Przyzwyczaiłem się do tego żarcia dietowego, do dietowych pór jedzenia i w ogóle do tego reżimu. Ze dwa razy może lekko zgrzeszyłem, bo w zamówionej sałatce był ser pleśniowy, ale to nie jest raczej występek specjalnie dużego kalibru
.
Ogólnie rzecz biorąc wczoraj wskoczyłem pierwszy raz od początku diety na wagę i ujrzałem… No właśnie… 82.5. Czyli jakieś 7 kg mniej niż na początku. Fajnie. A dni lecą, kg też… W drugiej fazie diety zwolnię trochę z odchudzaniem, bo taki jest dokładnie koncept tej diety. W dwa tygodnie szok, a potem stopniowo dochodzę do ustalonej wagi. Jeszcze trochę i będzie ok. Czyli dalej trzymajcie kciuki (o ile ktokolwiek to czyta
)…
BTW: dziś się dowiedziałem, że mogę być emo, bo piszę bloga. Szczęśliwie, w odróżnieniu od typowego emo, wiem, że żyły trzeba ciąć wzdłuż a nie w poprzek, nie noszę czarnej grzywy na pół twarzy i nie jestem w depresyjnym nastroju przez cały czas. Chyba jest dla mnie jeszcze nadzieja
. Więcej o subkulturze emo jest pod adresem ujeb.pl/emoludzie.
Entry Filed under: Dieta. .





Trackback this post | Subscribe to the comments via RSS Feed