Małżon
Wrzesień 15, 2009
Czyli ja. Fotki na blogu będą później (i nie mojego autorstwa, lecz Mariusza).
Wszystko poszło fantastycznie. Nie było wpadek, lipy i wtop.
Wielkie dzięki dla naszych rodziców za pomoc i organizację, a dla mojej małżonki za to, że wytrzymuje ciągle ze mną
Miłego!
Odezwę się, jak wrócimy z honejmuna.
Entry Filed under: Worek. .





Trackback this post | Subscribe to the comments via RSS Feed